piątek, 16 grudnia 2016

Bielenda, Vegan Friendly, masło do ciała, kokos

Dzisiaj parę słów o nowości z Bielendy do pielęgnacji ciała. Ostatnio z  powodu natłoku zajęć, pojawiła się przerwa prawie 2 tygodniowa w postach, co jednak skłoniło mnie do podjęcia pewnej decyzji. A mianowicie... Aby pojawiła się pewna regularność na blogu, postanowiłam, że w każdy piątek i poniedziałek wieczór pojawi się nowy post na blogu. :) Mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu.

A teraz do rzeczy: bohaterem dzisiejszego posta jest masło z serii Vegan Friendly, w wersji z olejem kokosowym. Dostępna jest jeszcze wersja z olejem karite i olejem burite


Jakie obietnice składa nam producent?
Aksamitnie kremowe masło do ciała wzbogacone o naturalny olej kokosowy  to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry całego ciała, w przyjaźni z naturą. Dzięki zawartości naturalnych składników olejowych oraz antyoksydantów, masło aktywnie dba o skórę, ujędrnia ją, nawilża i uelastycznia, przywracając niezwykłą gładkość i sprężystość.

Ile w tym prawdy? 

Nie jest to najbardziej zbite i gęste masło i słowo "aksamitne" dość dobrze oddaje jego konsystencję. Masełko łatwo się rozprowadza i dość długo wchłania, ale to w masłach nie jest nic dziwnego. Zapach tego masła jest obłędny. Dla mnie pachnie jak coś do zjedzenia, jakiś słodki krem kokosowy. Co jeszcze lepiej - zapach ten pozostaje na skórze stosunkowo długo (uwielbiam takie masła!) Pozostawia lekki film na skórze i naprawdę bardzo dobrze nawilża (przy mojej skórze naprawdę dobrze się sprawdza). Skóra po jego zastosowaniu jest gładziutka i przepięknie pachnie. 



Skład i opakowanie: 

Jak sama nazwa serii wskazuje - masło to zawiera składniki roślinne, nie zawiera żadnych składników podchodzenia zwierzęcego. Produkt jest dość krótko ważny, bo jedynie 4 miesiące od otwarcia. Nie jestem kosmetologiem i nie znam się na tym świetnie, ale skład wydaje mi się naprawdę przyzwoity   (w składzie gwiazdką oznaczono składniki pochodzenia roślinnego). Opakowanie standardowe jak dla maseł, co bardzo lubię, bo nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem całości kosmetyku. Pierwsze skojarzenie z opakowaniem to kosmetyki Organique i ogólnie kosmetyki naturalne. Dla mnie opakowanie to kolejny plus. 



Wydajność, dostępność: 
Ja masełko dostałam w prezencie (dziękuję bardzo Asiu jeszcze raz :) ), ale z dostępnością jego nie ma najmniejszego problemu. Widziałam je w Rossmannie w cenie 14,99zł, jak i w Tesco. Pojemność to 250ml. Wydajność nie jest powalająca, stosuję je od jakiegoś 1,5 tygodnia i zużycie oceniam na jakieś 1/3 opakowania. Jednakże przy tej cenie wydaje mi się, że nie jest to większym problemem. 

Podsumowując:

Bardzo ciekawy produkt, o dobrym składzie, w niskiej cenie. Jestem zdecydowanie na tak! Jak tylko skończy mi się ta wersja, sięgnę po wersje z olejem karite i burite, 
Tymczasem bardzo dziękuję za poświęcenie mi chwilki czasu i zapraszam w poniedziałek :) 

15 komentarzy:

  1. Bardzo fajna recenzja! Rzetelnie opisany produkt! Chyba przekonało mnie to zakupu, gdy skończę opakowanie obecnego masła, które używam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) A na masełko warto spojrzeć :)

      Usuń
  2. Uwielbiam kosmetyki o zapachu kokosowym z szybką wchłanialnością :) zatem bardzo przekonuje mnie recenzja masła, mimo iż do samej marki nie jest przywiązana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masełko najszybciej się nie wchłania, ale pachnie naprawdę obłędnie :)

      Usuń
  3. Kosmetyk musi nieziemsko pachnieć, a ja trzymam kciuki za postanowienie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy produkt ;) no i plus za skład ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Naprawdę Bielenda się postarała :)

      Usuń
  5. Zapisuję do mojej listy zakupowej! Ostatnio testuję różne kremy i masła do ciała, ponieważ balsam z Neutrogeny i czerwone mleczko od Garniera już trochę mi się znudziły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ja też je lubię. Wogóle Bielenda ma dość ciekawe produkty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skład rzeczywiście jest niezły, jak na kosmetyk tego typu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. kusi mnie to kokosowe :)posiadam wariant karite, pisałam o nim na blogu :)
    Z chęcią obserwuję. Pozdrawiam serdecznie i życzę blogowych sukcesow :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba najważniejsza informacja, jest taka, ze to produkt przyjazny weganom. Niejedzenie mięsa to przecież nie jedyny aspekt o jaki dbają jarosze. Doskonale, ze maja też swoje kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń